PIOSENKI

 

„TAŃCZY SZMAL”

 

 Piosenka tytułowa z płyty

   „KAPELI GDAŃSKIEJ”   

 I.

Zapada zmrok,

W lokalu tłok,

Już przy stolikach, miejsca brak!

Jedynie cieć, bilet może mieć...

-nie dasz w łapę? –to nie wpuści cię i tak!

 

Już dancing trwa,

Orkiestra gra...

-na deskach, falujący tłum!

Tu jest bon ton,

sorry I pardon...

-tylko w barze, zaczął się jak zwykle szum!

 

Ref.:

Tańczy szmal, tańczy gotówka...

-dolar, frank, euro, złotówka...

Tańczy dziś, biznesu kwiat,

Tańczy dziś, cały świat!!!

II.

Zachodni szpan,

miejscowych klan...

-„kociakom” już, kolana drżą!

Kelnerów dwóch,

robi duży ruch...

-oni także, dziś zarobić dobrze chcą!

 

Zabawa trwa,

kwadranse dwa...

-a już niektórzy, mają dość!

Ze starych płyt,

odkurzony hit...

-przy stoliku, pośpiewuje wlany gość:

 

Ref.

       Tańczy szmal, tańczy gotówka...

 

III.

I nagle krzyk!

Bon ton, gdzieś znikł...

-to krewki „Lolo”, wpada w trans!

Sierpowy cios,

trafia gościa w nos...

-nawet bramkarz, mistrz karate, nie ma szans!

 

Upojna noc,

Atrakcji moc...

-do rana trwa, szampański bal!.

Bon jour, Monsieur,

Parles vous Franse?

-pochodzenie, tu nie ważne, ale szmal!!!

 

Ref.:

       Tańczy szmal, tańczy gotówka...

 

„KOCHAJCIE MARYNARZY”

 

          Piosenka z płyty „Tańczy szmal”

 

I.

Życie w rejsie, ma oblicza dwa,

groźne sztormy i przygody smak.

Wszystko jest w zasadzie,

na pokładzie...

-lecz niestety, dziewcząt brak.

 

Jeśli rejs na morzu długo trwa,

serce w piersi nam „Love story” gra.

Tylko „szczur lądowy”,

ma to z głowy...

-bo dziewczyny zawsze ma.

 

Ref.

Kochajcie więc, dziewczyny marynarzy,

pokochajcie, chociaż raz.

A jeśli „wilki morskie” wam się marzą...

-wybierajcie z pośród nas.

 

Czekajcie też dziewczyny na powroty,

choćby wam się dłużył czas.

Bo ten, co poznał w morzu smak tęsknoty...

-będzie czulej kochał was.

 

II.

W obcych portach, często bywa tak,

że nas wszystkich, z miejsca trafia szlag.

Żadna nas nie kocha,

ani trochę...

-bo w kieszeniach dewiz brak.

 

A nasz bosman, dzielny chłop na schwał,

w każdym porcie, swą dziewczynę miał.

Wszystkim jednakowo,

daję słowo...

-marynarską miłość dał.

 

Ref.

Kochajcie więc, dziewczyny marynarzy,

pokochajcie, chociaż raz...

„Już zwiędły liście”

 

Już zwiędły liście w Jastrzębiej Górze,

złocistym płaszczem przykryły brzeg.

Teraz się zaczną sztormy i burze,

a potem zima... –mrozy i śnieg!

 

Opustoszały już pensjonaty,

tylko w hotelach niewielki ruch.

Z kominów dymią kaszubskie chaty...

-Bałtyk kołysze kurort do snu.

 

Na pustej plaży,

samotnie marzę,

wiatr „Zwiędłe liście” na klifie gra...

Co smutna jesień,

jeszcze przyniesie...

-co czas najbliższy pokaże nam?

 

Pytam cię morze...

-czy będzie gorzej?

Czy można zdarzeń zatrzymać bieg?

A „młerze szemi”,

w kaszubskiej ziemi...

-sztormami kąsa klifowy brzeg!

 

W Rozewiu, morska latarnia świeci,

dla zakochanych, spóźnionych par.

W „Zielonych szkołach”, śpią śląskie dzieci...

-wśród liści usnął, też „Lisi jar”.

 

Jesienne niebo w sztormowych chmurach,

w „Perełce” Kaszub zmęczony śpi.

W pożółkłych liściach, Jastrzębia Góra...

-drzemiąc, o letnim sezonie śni!.

 

 

Dlaczego tak wcześnie odeszłaś?

 

Tyle lat,

tyle lat już minęło,

jak żyję bez Ciebie.

Zły jest świat i okrutny,                        

gdyż mi dał taki los,

z którym żyć jest tak ciężko,            

Droga Matko.

 

Choć przy Tobie,

żyłem biednie

jak żebrak proszący gorliwie,

dni płynęły, dni szczęśliwe,

bo gorące Twoje serce,

mnie karmiło swą miłością,

Droga Matko.

 

Lecz wszystko się nagle skończyło,

los przerwał radości mej nić.

Gdy Ciebie już przy mnie nie było,

nie chciałem na świecie tym żyć!

 

Dlaczego tak wcześnie odeszłaś,

czy było Ci ze mną tak źle?

Do Nieba ze sobą zabrałaś, 

swą miłość, swój uśmiech... -mój sen!.

 

Teraz Mamo,

nie znam nędzy

i nie wiem co znaczy być głodnym.

Nic mi nie brak, oprócz serca,

brak mi serca które umie

kochać szczerze, jak Ty Matko,

mnie kochałaś.

 

Bo miłość Twa była prawdziwa,

i brak mi jej bardzo od lat,

Dziś małe matczyne serduszko,

cenniejsze niż cały ten świat!

 

Choć chciałbym być zawsze przy Tobie,

jak dawniej spać błogo i śnić.

Lecz cóż mi już dziś pozostało,

jak tęsknić, wspominać ... i żyć.

 

Dlaczego odeszłaś tak wcześnie,

czy było Ci ze mną tak źle?

Choć tylko odwiedzasz mnie we śnie,

- wiedz Mamo, że wciąż kocham Cię.

 

 

„RÓŻE”

 

Zawsze Ci dawałem róże,

w urodziny Twe od lat.

Upinałaś je we włosy,

całowałaś każdy kwiat.

 

Z piękna ziemi, Ty najbardziej,

ukochałaś róży kwiat.

I szeptałaś tuląc płatki,

ty i róże to mój świat!

 

Róże białe i czerwone,

ogrodowe i te z pól.

Choć kolcami ranią dłonie,

to łagodzą smutek, ból.

 

Wśród chryzantem leżą róże,

nad mogiłą biały bez.

Zwiędły kwiaty Twego życia,

zlane morzem moich łez.

 

Moja miłość nie wygasła,

i nie zwiędnie nigdy już.

Serce moje Tobie złożę,

w płatkach, najpiękniejszych róż.

 

Zawsze rano Ci przyniosę,

bukiet świeżych kwiatów z pól.

Wśród chryzantem je położę,

by koiły serca ból.

 

 

 

„DOM  DZIECIŃSTWA  MEGO”

 

Jest za horyzontem stary dom,

a w nim, staruszka Matka śpi.

Śmiech, z Jej oczu znikł, ustąpił łzom...

-co noc, o synu swoim śni.

 

Śpij spokojnie Mamo,

tęsknotę swą w nadzieję zmień.

A rano, jak przed laty, wyjdź przed sień...

-powrócę, lada dzień.

 

Tęsknię też tak samo,

i choć czas wyrył ma mej twarzy ślad,

pamiętam Mamo słowa z tamtych lat...

-gdy odjeżdżałem w świat:

 

Wiem, że z gniazda już odlecieć chcesz...

-jak ptak, na dobre i na złe!.

Lecz, czasami synku odwiedź też...

-twój dom, gdzie matka czeka cię!.

 

Dom dzieciństwa mego,

maleńki domek, pośród wiejskich chat.

Pachnące lipy i jabłoni sad...

-to mój maleńki świat.

 

Z domu rodzinnego,

do dzisiaj w sercu noszę słowa Twe.

Tu w wielkim świecie, przekonałem się...

-jak bardzo kocham Cię!

               

Dziś, rozbrzmiewa życiem stary dom,

a w nim, radości płyną łzy.

Matka tuli syna ręką swą...

-i znów, jak dawniej pachną bzy.

 

Śpij spokojnie Mamo,

już jestem z Tobą, nie opuszczę Cię.

I będę czuwał nad Twym dobrym snem...

-śpiewając słowa te:

 

Śpij spokojnie Mamo,

w maleńkim domku, pośród wiejskich chat.

Pachnące lipy i jabłoni sad...

-to nasz maleńki świat!.

 

 

 

 

 

„DYLEMATY JASIA”

     /Co jest „A” a co „B”?/

I.

Jaś ukończył cztery latka,

do przedszkola nadszedł czas.

Choć przeciwna była matka,

ojciec zimny był jak głaz.

Taka Jasiu dzieci dola,

edukacja tego chce.

idź więc, dziecko do przedszkola...

- bo tam się nauczysz, że:

 

Ref.:

          To jest „A” -a to „B”,

          to jest dobre - a to złe.

          To jest duże -a to małe,

          to jest czarne -a to białe.

          To nagroda -a to kara,

          chcesz cukierka?

          - to się staraj!

          Do przedszkola Jasiu idź,

          w kolektywie ucz się żyć,

          w kolektywie ucz się żyć.

 

II.

Potem przyszły szkolne lata,

już go Jankiem w domu zwą.

Chłopiec jest ciekawy świata,

chce pogłębiać wiedzę swą.

Chłonie Janek wiadomości,

uczy się przez całe dnie,

tylko z jednym ma trudności...

- bo nie bardzo jeszcze wie.

 

Ref.

          Co jest „A” -a co „B”,

          co jest dobre -a co złe...?

          Co jest duże -a co małe,

          co jest czarne -a co białe?

          Gdzie nagrody, za co kara?.

          Chce mieć piątki,

          więc, się stara.

          Ucz się Janku dobrze ucz,

          to jest do kariery klucz.

          to jest do kariery klucz.

 

III.

Jan obronił magisterkę,

fakultety skończył dwa.

Jednak ciągle ma rozterkę,

gdzie jest prawda, kto ją zna?.

Nadal więc, się edukuje,

już doktora stopień ma.

Teraz się habilituje...

- lecz dylemat ciągle trwa.

 

Ref.

          Co jest „A ”- a co „B”,

          co jest dobre -a co złe?

          Co jest duże -a co małe,

          co jest czarne -a co białe?

          Nagród nie ma, tylko kary.

          Nie ma forsy,

          choć już stary.

          Do „biznesu” Janie idź,

          przecież musisz z czegoś żyć...

          - przecież musisz z czegoś żyć!.

 

 

 

„Ewa, po prostu – Ewa”

 

 

Ewa, po prostu Ewa...

- to imię znane jest tysiące lat.

Ewa, jedynie Ewa...

- o Ewie pieśni śpiewa cały świat.

Drzewa, też szumią, Ewa,

o Ewie pięknie śpiewa nawet ptak!.

Lecz, gdy ktoś mi powie że,

najlepsze serca Ew...

- odpowiem  tak:

 

Kto diabłowi sprzedał świat,

potem w raju jabłka kradł?... - Ewa!

Kto na głupi pomysł wpadł,

by je Adam także jadł?...       - Ewa!

Kto przyczyną nieszczęść, zła,

kto obarczył grzechem nas?... - Ewa!

Kto oszukać Boga chciał

i przez kogo cierpi teraz świat?

 

Ewa, po prostu Ewa...

- tak krótkie imię, a w nim tyle zła!

Ewa, jedynie Ewa...

- ma w ustach piołun, w sercu węża jad!

Ewa, często się gniewa,

a wtedy twarz jej brzydka jest i zła.

Lecz gdy ktoś jej mówi że,

najgorsze serca Ew...

- powiada tak:

 

Kto początek życiu dał,

i kto pierwszy dzieci miał?... - Ewa!

O kim Adam co noc śnił,

kto miłością jego był? ...        - Ewa!

Jak mężczyzna wzdycha gdy,

naga babka mu się śni?...     - Ewa!

Więc, przestańcie mówić że...

- serce Ewy zimne jest i złe!

 

Ewa, po prostu Ewa...

- choć krótkie imię, a w nim tyle zła!

Ewa, jedynie Ewa...

- choć w ustach piołun, w sercu węża jad!

Ewa, chociaż się gniewa,

i nawet jeśli bywa czasem zła.

To mężczyzna dobrze wie,

nie można żyć bez Ew...

- więc, kocha je!

 

„Wciąż, jeszcze miłość trwa”

                                          

Wciąż, jeszcze miłość trwa,

choć letni minął czas.

Już padają liście,

pożółkłe liście.

 

     Chociaż las, otulą śniegi,

     mróz, –rzek złączy brzegi,

     to, lato i tak,

     wciąż będzie trwać,

     w mych snach.

 

Wciąż, letnia miłość trwa,

złączyła serca dwa.

Dziś, na pustej plaży,

tęskni i marzy.

 

     Nawet tu, w sztormowej fali,

     widzę Ciebie w oddali.

     Tak, to miłość ma,

     na jawie trwa

     i w snach.

 

Gdy już stopnieje śnieg,

na morski wyjdę brzeg.

Znów, znajdę bursztyny,

dla mej dziewczyny.

 

     Kiedy zima i wiosna minie,

     Tobie, serce w bursztynie,

     dam, gdy wrócisz tu,

     nad morze znów,

     z mych snów.

 

Już lato znowu trwa,

lecz, Ciebie miła brak.

Szukam Cię wszędzie,

kiedy znów będziesz?.

 

     Nic nie cieszy, słońce ni woda,

     nowa, letnia przygoda.

     Wiem, że wrócisz Ty,

     w słoneczne dni...

     - nie w sny!.

 

„DINOZAURÓW JARMARKI”

Do muzyki – Janusza Laskowskiego

 

I.

Kiedy patrzę, hen za siebie,

W tłuste lata, co nie wrócą,

Wielkie gwiazdy przypominam...

-czasem jeszcze... -smucą!

Lecz niestety, dawnej sławy,

przeminęła pora...

-z drzew kwitnących polskiej pieśni,

pozostała tylko Kora...

i dlatego tak żal...

 

Refren:

Kolorowych jarmarków,

opolskich awantur,

sopockiej przebieranki...

-teraz skini albo punki!

Muzyki niewiele,

Tylko decybele...

-żal serce ściska,

słysząc rykowiska!.

 

II.

Ubolewam nad niedolą,

tych, co z list przebojów spadli.

Dziś króluje „disco -polo”,

więc, ich biorą diabli!

Już nie talent lecz uroda,

plastikowa moda...

Mandaryna oraz Doda,

za tandetę koszą szmal...

-dawnym gwiazdom więc, żal!

 

Refren:

Kolorowej urody,

I szmalu jak wody,

„Baletów” i picia,

i zabawy w królów życia!.

Tłumów wielbicieli,

demolki hoteli,

a na dodatek...

-chętnych małolatek!

 

III.

W życiu wszystko się odmienia,

I podobnie jest na scenie.

Nie mówimy do widzenia...

-retro znowu w cenie!

Stare gwiazdy nie umarły,

wracają na scenę!.

Odmłodzone Dinozaury,

znowu mają twórczą wenę...

-będą śpiewać i grać!

 

Refren:

Dinozaurów szlagiery,

Takie na trzy i cztery,

Przeboje, te dla ucha...

Jak się golisz to po...

-golisz, to po...

-golisz, to po...

-golisz, to po...

-golisz, to posłuchasz!

Choć zdarta to płyta...

-na nowo odkryta...

Młodzi będą kląć...

-Dinozaury będą rżnąć:

 

„Kolorowe jarmarki”...

Kochanie...- „Jak się masz kochanie”...

„Moja droga ja cię kocham”...

„Mario, o Mario, o Mario Magdaleno”...

„Czy mnie jeszcze pamiętasz?”...

„Chansene, Chansene...da mur!...

 

Coda:

Była to pieśń poświęcona dobrym festiwalom piosenki

polskiej... w Polsce. Cześć ich pamięci.

 

„I tak mu dobrze...”

 

Pewien biznesmen, nie w ciemię bity...

-brał na działalność firmy kredyty!.

Inflacja jednak, kredyty zjadła...

-i jeszcze szybciej, firma upadła!.

 

I tak mu dobrze, że dobrze mu tak!

I tak mu dobrze, że słów mi brak!

I tak mu dobrze, że dobrze mu tak!

Każdy chce dobrze... - lecz nie wie jak!

 

Pisał raz żołnierz, list do mamusi...

-że wciąż grochową z bromem jeść musi!.

Nie chciał się uczyć, wolał wagary...

-dziś jego szkołą... –są więc, koszary!.

 

Pewien kawaler, los chciał odmienić...

-więc postanowił, by się ożenić!

Teraz się biedak, po kątach chowa...

-bo w jego domu... –rządzi teściowa!

 

Pewien małżonek, był w delegacji...

-poszedł z panienką, do restauracji!

Huczna zabawa, trwała do rana...

-dziś zbiera plusy... -od Wassermana!

 

Pewna panienka, poznała Niemca...

-bo chciała męża mieć cudzoziemca!

Niemiec, wziął jednak naszą rodaczkę...

-nie na małżonkę!... –lecz na sprzątaczkę!

 

Pewien artysta, gwiazda estrady...

-z popularnością, nie dawał rady!

Zrobił karierę, ale niestety...

-wódka zgubiła go... –i kobiety!

 

Rządy się u nas często zmieniają...

-bo demokracji w Polsce szukają!

W życiu to jednak, niewiele zmienia...

-bo mamy stare... -przyzwyczajenia!