|
|
Satyra |
|
„POCIĄG DO DEMOKRACJI” /-Tekst ukazał się w 1991 roku
w „KARUZELI” w jednym z ostatnich numerów pisma
Nr.-12/1991 r. Czy coś się od tamtych czasów
zmieniło?/ Halo!, Uwaga! –Dziś
z naszej stacji, odjedzie pociąg do
Demokracji! Pięćdziesiąt
lat, jest już opóźniony, od dzisiaj będzie,
więc przyśpieszony. Nowa ekipa, na
kierownika, wczoraj wybrała, eks
-elektryka. Bo on najwięcej na
ich zebraniu, Mówił załodze o
przyśpieszaniu... Potem w efekcie wolnych
wyborów, Wybrano chętnych na
konduktorów. Dziś, jeszcze w
„WARSIE” mają uradzić, Kto elektrowóz
będzie prowadzić. Nowa ekipa,
wciąż dyskutuje... -do Demokracji,
podróż kosztuje! Więc na
początek, trzeba niestety, Zrobić
podwyżkę cen na bilety! Mimo to, ludzie walą
do kasy, Gdzie się
podróżnych, dzieli na klasy... Miarą wartości
w duchu odnowy, Jest dla
podróżnych... –stan majątkowy! Wagon „jedynki”, jest w
rezerwacji, nomenklaturze do
Demokracji. Tam są wygodne,
miękkie siedzenia, Bo oni mają
przyzwyczajenia... Zbiła majątek,
na naszych stacjach, Ta powojenna
„arystokracja”!. Stać więc, na
bilet ich „pierwszej” klasy, Do Demokracji...
–jadą na wczasy! Następny wagon,
-też luksusowy, Zajęli twórcy naszej
odnowy. Ci, co walczyli, burzyli
mury... -dziś nowe
tworzą nomenklatury!. Choć Demokracja,
była ich celem, -sami zajęli
miękkie fotele. O lepsze miejsca
waśnie powstały, Więc podzielili
się...-na przedziały! Choć solidarni byli
w komunie, -dziś, nowe
tworzą partie i unie... Największy problem,
że te wagony, Będą
jechały w odwrotne strony! Także zajęte
są już, niestety, Wszystkie sypialne oraz
kuszety. Kto w nich pojedzie? –nie
ujawniono! Lecz się
domyślam, że „ścisłe grono”. „Drugie” zaś klasy,
są wykupione, przez liczne spółki
ograniczone: -firmy, wenczery i
świat biznesu, z kontami w bankach,
ludzi sukcesu... Do Demokracji, z
dużym bagażem, W tej klasie jadą...
– dawni cinkciarze!. Na wolne miejsca
mają nadzieję, -drobni handlarze oraz
złodzieje! Kasjer, bilety ludziom
rozdziela, Dokładnie
mierząc, grubość portfela... Tu nie ma miejsca dla
„przeciętniackich”, -bo to jest klasa...
–„nowobogackich”! A jeszcze wczoraj,
rzecznik prasowy, -twierdził, że
pociąg, jest bezklasowy... Co mają robić
zaś biednych masy? -w pociągu nie ma
już „trzeciej” klasy! Dla nich, wagony są
towarowe, A także ciuchcie
wąskotorowe... Zaś emeryci, których
jest wiele, co mają jeszcze
stare portfele, -wraz z rencistami,
mają najgorzej! Ich wagon stoi, na
bocznym torze! Miejsce w pociągu
się nie należy, dla uprawnionych oraz
młodzieży... Nowa ustawa, w duchu
odnowy, Ma zlikwidować bilet
ulgowy! A więc Rodaku! – gdy
masz ochotę? -do Demokracji... –
idź na piechotę!!! Kaszubskie dylematy...
Nagroda specjalna firmy KING OSKAR w II
Ogólnopolskim Konkursie Energia Satyry
o Statuetkę Stolema - Gniewino 2007 Z Kępy Swarzewskiej,
niczym zaskroniec, dziwny twór z lądu
wyrasta. Ma on kształt gada,
którego koniec... -na cyplu jest Helu
–miasta. Jest, jak pijawka
zacumowany, przyssawką niezbyt
szeroką. Bałtykiem z lewej
strony oblany... -od prawej strony,
zatoką. Ma kilometrów ponad
trzydzieści, gęsto lasami
porasta. Chociaż jest chudy,
to w sobie mieści... -wioski, osady i miasta. Tor kolejowy,
wzdłuż jego ciała, to jakby układ
nerwowy. Droga, zapchana autami
cała... -jak przewód jest
pokarmowy. Znajdziesz tu miejsca dla
windserfingu, i słynne plaże
nudystów. Wiele ośrodków oraz
campingów... -a wszędzie
pełno turystów. Wodne tramwaje
płyną do Helu, na miejscu, tłum ludzi
znika. Kiedy dopłyną
tylko do celu... -ten wąż, ich
wszystkich połyka. Dyskusja toczy się
od lat wielu, jak zwać to, co
wchodzi w morze? Mieszkańcom
Chałup, Jastarni, Helu... -kształt, się
kojarzy... –z „Węgorzem”. Kaszub, co latem raz nad
zatoką, odbywał lot
widokowy, stwierdził, że
to coś, to tak na oko... -wygląda jak... –
„Ogon krowy”. Kobiety z Pucka są
obrażone, z tą nazwą
się nie zgadzają. Bo według mapy, pod
tym ogonem... -to one właśnie
mieszkają. Rybacy, również nie
akceptują, by w nazwie tej była
krowa. Alternatywnie więc,
proponują... -„Ogonek
Władysławowa”. Kaszubscy chłopi,
zaś proponują, by uczcić
pamięć Witosa. Więc w referendum
swym zagłosują... -by nazwę
dać... – „Helska kosa”. Trzeba
uwzględnić głosy lewicy... -oburzył się fan
SLD –e. Ląd ten, ku
wschodniej chyli granicy... -niech „Sierpem
bałtyckim” się zwie. Łysy
młodzieniec, ubrany w dresie, miejscowy kibic sportowy, chce zaś, jak z
trybun jego kolesie... -dać nazwę... –
„Kij bejsbolowy”. Ten wąż, co z
kępy w morze się wcina, zdaniem byłego
stoczniowca, kształtem, niestety
mu przypomina... -wygiętą...
-„Pałę zomowca”. Wszechpolakowi, pała
niestety, bardzo się brzydko
kojarzy. Zabrał więc
tylko swoje kastety... -i gejów gania po
plaży. W końcu, głos
zabrał proboszcz wzburzony, bo referendum mu
zbrzydło. Ląd!...
parafianie!... – krzyczał z ambony... -nazywać
będzie... –„Kropidło”. To jest cud boży,
mówią o lądzie, słuchacze Radia
Maryja. Przecież,
wyraźnie jest o wyglądzie...
-„Palca bożego” lub
„Kija”. Dyskusja w kraju
więc rozgorzała, jak nazwać ten pasek
lądu? Powstał dylemat, więc
sprawa cała... -trafi do Sejmu i
Rządu. Już znany
poseł, pomysł podsunął, by przenieść z
Sopotu molo. Zatokę, nazywać
„Pucką laguną”... -półwysep ...
-„Helskim tombolo”. Kaszub, co rodem jest z Tykocina, problem rozwiązać potrafi. Trzeba, jak twierdzi, użyć przecinak... -i zrobić wyspę... -dla mafii. Mieszkańcy Kaszub,
kłócą się dalej, a morze, srogo ich karze. Jego żarłoczne,
sztormowe fale... -kąsają klify i plaże! „GRUBASY! -NA WCZASY!” Nad morzem wrzesień, już złota jesień, sezon skończyli turyści. Teraz na wczasy, jadą grubasy... - przepraszam bardzo, puszyści. Różni smakosze, oraz piwosze, młodzież, mężczyźni,
kobiety. Z całego kraju, tu się zjeżdżają... - zgubić sylwetkę atlety. Kto ma odwagę, zrzucić nadwagę i płuca nasycić jodem, może w „Balt - Turze”, w Jastrzębiej Górze... - poprawić swoją urodę. Lub w „Jubilacie”, też można stracić, sadełka zbędne zapasy. A więc łasuchy i łakomczuchy... - odchudzać jadą na wczasy. Rozwódka Krysia, co lubi ptysia, z podwójną bitą śmietaną. I panna Ada, co sama zjada... - dziesięć sadzonych jaj rano. Blondynka Róża, co jak odkurzacz, z lodówki pochłania wszystko. Nawet pan Władek, co przez przypadek... - utył bo miał stanowisko. Jest pani Janka, pulchna barmanka, szefowa kuchni z kasyna, oraz tyjąca, gdzieś od miesiąca... - niedoświadczona dziewczyna. Róża -kwiaciarka, znana handlarka, co stragan ma w Gdyńskiej Hali, dawna tancerka i striptizerka... - gwiazdeczka nocnych lokali. Znana z kariery, gwiazda opery, mistrzyni koloratury i prokurator, jej adorator... - miłośnik Jastrzębiej Góry. Jest też pan Felek, ksywa Kufelek, smakosz znanego browaru. Czesiek i Grzesiek, jego
kolesie... - bywalcy piwnego baru. Ci gentelmeni, każdej jesieni, od lat już tu przyjeżdżają. Bo oprócz piwa, jak w życiu bywa... - puszyste panie kochają. W ramach kuracji, tuż po kolacji, wieczorem jest dyskoteka. Nim świt nastanie, panów i panie... - ruchowa terapia czeka. W dzień instruktorzy, gonią nad morze, po klifie tam i z powrotem. Potem spacerek, albo rowerek... - jeżeli ktoś ma ochotę. Jesień nie lato, więc za opłatą, jest kryty basen w „Hutniku”. Kto nie ma forsy, może jak morsy... - kąpać się w zimnym Bałtyku. Na koniec wczasów, proszą grubasów, jeżeli schudli niewiele, by się cieszyli, bo odchudzili... - w Jastrzębiej Górze portfele. Tak odchudzeni, każdej jesieni, bez forsy wracają z wczasów. Tuszę wciąż mają, więc odwiedzają... - klub „Kwadransowych grubasów”. Przyjaciel żony, już odchudzony, od posłów znajomych słyszał, że na przeszpiegi, w klubu szeregi... - lewica wyśle Kalisza. Bo politycy, z klubu lewicy, twierdzą, że ważą niewiele. Dziś odchudzanie, trzeba ich zdaniem... - zacząć od księży w
kościele. Kolejne rządy, mają poglądy, że społeczeństwo jest grube. O naród dbają i odchudzają... - wciąż przykręcając mu
śrubę. Chlebem i wodą, wielu narodom, udaje się egzystować. A ci Polacy, pazerni tacy... - chcieliby wciąż konsumować. Ustawą z góry, emerytury, zamrozi się na lat parę. Bo starych ludzi, trzeba odchudzić... - tak by nie byli ciężarem. Szansa jest wielka, schudniesz jak Belka, ten rząd, nas wszystkich odchudzi! Nie będzie wczasów, już dla grubasów... - bo grubych nie będzie ludzi. Chyba, że era, przyjdzie Leppera, to może sobie użyjesz. Tak jak za Sasa, popuścisz pasa... - i od obietnic utyjesz! |
„POLSKA BIESIADA”
II nagroda w I Konkursie
Satyrycznym w Australii w 2007 r.
W Trójmieście nowa karczma wyrasta, wiejska kultura, wchodzi do miasta. Może nas Unia za to doceni... - że powracamy do swych korzeni! Karczmy, w krajobraz miasta wrastają, a goście chętnie je odwiedzają. Tu tradycyjnie, jak niesie wieść... - można coś wypić i dobrze
zjeść! Jest wiejska kuchnia, swojska muzyka, polską gościnność tu się
spotyka. Kiedy ludowa kapela gra... - wszyscy się bawią, biesiada trwa! Cudze chwalimy, swego nie znamy, a takie piękne tradycje mamy. Chce cudzoziemiec poznać nasz kraj... - to musi śpiewać: - fajduli, faj! Niech płyną dźwięki pieśni
ułańskiej, polskiej, góralskiej, morskiej, cygańskiej. I niech na
skrzydłach je niesie wiatr... - od plaż Bałtyku, po szczyty Tatr. Bo my nie gęsi, swój język mamy, w Polsce, piosenki polskie śpiewamy. „Kamraci”, wodzą w biesiadzie rej... - a ty barmanie kolejkę lej!. Jeśli, ktoś folklor miejscowy lubi, w karczmie, z przytupem grają Kaszubi. Piosenką wabią w „kaszebszczi las”... - diabelskie skrzypce i
burczybas. Po nich kapela zagra Górali, w kierpcach kupionych na Gdyńskiej Hali. Nie chcą u bacy juhasem być... - wolą z muzyki nad morzem żyć. Herbatkę z prądem wciąż
popijają, bo jak popiją, lepiej śpiewają! Góralu z Kaszub, czy ci
nie żal... - u`Owiecki becą!... -wracaj do hal! Tuż po Góralach, polscy Cyganie, przy stołach zaczną kolędowanie. Z solarium, mają cygańska twarz... - romanse grają... -jak banknot dasz! Jeżeli goście potańczyć
wolą, kapela zagra
też... -disco –polo. Zaś o północy, wieczoru hit... - wystąpi klezmer –też polski Żyd. Choć, to ci sami muzycy grają, tylko dyskretnie się przebierają. Nie widać tego, bo
w karczmie mrok... - a gość po piwie, ma słaby wzrok. W karczmie na miedzy Sopotu z Gdańskiem, wszyscy, humory mają szampańskie. Francuz, Holender, Niemiec i Czech... - muzyka, tańce, radość i
śmiech! Szwedzki turysta ze „svenską flicką”, tańczą, porwani polską muzyką! Niemiec, gdy piwa opróżnił dzban... - z puszystą Helgą, też ruszył
w tan. Biznesmen z Rosji, w rytm krakowiaka, jak Rus, z przysiadem tańczy kozaka! Polkę zatańczyć chciał
także Czech... - ale go w barze, zatrzymał „Lech”. Para Francuzów w karczmie od rana, miód polski pije, zamiast szampana. Nie chcą ślimaków jeść ani
żab... - tak im smakuje bigos i schab. Wuj Sam, przyjechał aż z Ameryki, by w Karczmie słuchać polskiej muzyki. Oberka! –krzyknął z Chicago
gość... - bo jankeskiego rapu mam dość! Polską muzykę wspaniałą macie, nie zamykacie jej w rezerwacie! Skocznych melodii potrzeba nam... - grajcie „Sokoły”!... -dolary dam! Nasza biesiada, zawsze jest w cenie, w Stanach, w Australii albo w skansenie. Dla zagranicznych gości, to hit... - dla polskich mediów... – wiocha i wstyd! Choć, do lamusa przeszły Pewexy, to prezenterzy, mają kompleksy. Dlatego w radio oraz TV... - nadal zachodnia muzyka brzmi! Jedyna szansa jest dziś w Polonii, że dla potomnych, folklor uchroni. Nawet w Australii, sławi swój kraj... -
Polaku!, w Polsce... - po polsku graj! e nas Unia za to doceni... - że powracamy do swych korzeni! Karczmy, w krajobraz miasta wrastają, a goście chętnie je odwiedzają. Tu tradycyjnie, jak niesie wieść... - można coś wypić i dobrze
zjeść! Jest wiejska kuchnia, swojska muzyka, polską gościnność tu się
spotyka. Kiedy ludowa kapela gra... - wszyscy się bawią, biesiada trwa! Cudze chwalimy, swego nie znamy, a takie piękne tradycje mamy. Chce cudzoziemiec poznać nasz kraj... - to musi śpiewać: - fajduli, faj! Niech płyną dźwięki pieśni
ułańskiej, polskiej, góralskiej, morskiej, cygańskiej. I niech na skrzydłach
je niesie wiatr... - od plaż Bałtyku, po szczyty Tatr. Bo my nie gęsi, swój język mamy, w Polsce, piosenki polskie śpiewamy. „Kamraci”, wodzą w biesiadzie rej... - a ty barmanie kolejkę lej!. Jeśli, ktoś folklor miejscowy lubi, w karczmie, z przytupem grają Kaszubi. Piosenką wabią w „kaszebszczi las”... - diabelskie skrzypce i
burczybas. Po nich kapela zagra Górali, w kierpcach kupionych na Gdyńskiej Hali. Nie chcą u bacy juhasem być... - wolą z muzyki nad morzem żyć. Herbatkę z prądem wciąż popijają, bo jak popiją, lepiej śpiewają! Góralu z Kaszub, czy ci
nie żal... - u`Owiecki becą!... -wracaj do hal! Tuż po Góralach, polscy Cyganie, przy stołach zaczną kolędowanie. Z solarium, mają cygańska twarz... - romanse grają... -jak banknot dasz! Jeżeli goście potańczyć
wolą, kapela zagra
też... -disco –polo. Zaś o północy, wieczoru hit... - wystąpi klezmer –też polski Żyd. Choć, to ci sami muzycy grają, tylko dyskretnie się przebierają. Nie widać tego, bo
w karczmie mrok... - a gość po piwie, ma słaby wzrok. W karczmie na miedzy Sopotu z Gdańskiem, wszyscy, humory mają szampańskie. Francuz, Holender, Niemiec i Czech... - muzyka, tańce, radość i
śmiech! Szwedzki turysta ze „svenską flicką”, tańczą, porwani polską muzyką! Niemiec, gdy piwa opróżnił dzban... - z puszystą Helgą, też ruszył
w tan. Biznesmen z Rosji, w rytm krakowiaka, jak Rus, z przysiadem tańczy kozaka! Polkę zatańczyć chciał
także Czech... - ale go w barze, zatrzymał „Lech”. Para Francuzów w karczmie od rana, miód polski pije, zamiast szampana. Nie chcą ślimaków jeść ani
żab... - tak im smakuje bigos i schab. Wuj Sam, przyjechał aż z Ameryki, by w Karczmie słuchać polskiej muzyki. Oberka! –krzyknął z Chicago
gość... - bo jankeskiego rapu mam dość! Polską muzykę wspaniałą macie, nie zamykacie jej w rezerwacie! Skocznych melodii potrzeba nam... - grajcie „Sokoły”!... -dolary dam! Nasza biesiada, zawsze jest w cenie, w Stanach, w Australii albo w skansenie. Dla zagranicznych gości, to hit... - dla polskich mediów... – wiocha i wstyd! Choć, do lamusa przeszły Pewexy, to prezenterzy, mają kompleksy. Dlatego w radio oraz TV... - nadal zachodnia muzyka brzmi! Jedyna szansa jest dziś w Polonii, że dla potomnych, folklor uchroni. Nawet w Australii, sławi swój kraj... -
Polaku!, w Polsce... - po polsku graj! ”GDYNIA
NOCĄ”
( Nagroda „REJS” podczas IV Ogólnopolskiego Konkursu Satyry „O grudę Bursztynu” w
Gdyni) Lata
mijają, czas szybko płynie, człowiek,
niestety starzeje... Lat
osiemdziesiąt, na miasto Gdynię... -też
wiatr od morza już wieje! W Gdyni,
przeżyłem lata młodości, więc dziś z życiowym bagażem, po latach,
wracam szukać przeszłości... -gdy
byłem tu, marynarzem. Widzę,
że Gdynia bardzo zmieniona, minęło
lat... -ze trzydzieści, wolny
więc, wieczór dała mi żona, -abym
odnalazł się w mieście. Wspomnienia,
wrócił spacer nad morze, tawerny i
restauracje... Po kilku
piwkach, w dobrym humorze... -poczułem
głód, na kolację! Chociaż,
nie jestem już młody wiekiem... -szron mam
na głowie, złe zdrowie... Lecz mnie
ciągnęło na dyskotekę, by
poznać, współczesną młodzież.! Chciałem
przypomnieć lata młodości, kiedy
pływałem na statku. Jeszcze
daleko mi do starości, chociaż,
mi mówią już... –dziadku!. Mężczyzna,
przetrwa z Bożą pomocą... -teściową
lub serca zawał!. ale scenariusz
mój... – „Gdynia nocą” , na horror,
by się nadawał! Może
to sprawił udar słoneczny, lub widok
dziewcząt na plaży?... -że
jako ojciec i mąż stateczny, znalazłem
się... -w nocnym barze!. Tylko
spojrzałem na małolatę... -ta,
siadła mi na kolana! Wiesz, co
ojczulku, weź mnie na chatę... -dasz
stówkę?, - będę do rana! Zaniemówiłem
prawie z wrażenia... -przecież,
być mogę twym dziadkiem!. Masz na
cukierki i do widzenia... -wracaj do
ojca i matki! Spadaj
frajerze!... –bo zgubisz szczęki! -co chcę,
to robię z mym ciałem! Jeśli
nie biorą cię moje wdzięki? -to
może jesteś pedałem?! Wszyscy w
lokalu, patrzą w mą stronę... -pogardę
widać u gości. Tylko
dlatego, że kocham żonę, nie
mogę dowieść męskości! Twarz
mą ze wstydu, oblał rumieniec, serce, na
zawał mi bije... I wtedy
przy mnie stanął młodzieniec... -przepraszam
! –czy pan wypije?. Zaczął
mnie czule, głaskać swą ręką i
powiekami wachlować... -szkoda
kochasiu, z taką panienką, tak
piękny wieczór zmarnować! Dziwny to
facet, myślę ja sobie, ruchy, jak
tancerz ma płynne, oczy
cielęce, słodki w wymowie... -trafiłem z deszczu
pod rynnę! Gdy
odmówiłem, donośnym głosem... -młodzian,
już pewny był klęski... Wstał,
spojrzał czule, poprawił włosy... -pan, to
naprawdę jest męski! Hej,
drug! –krzyknęła
panienka z Bistra”, -choczesz
niemnoszka pa rusku...? Nu,
jesli pan jest kapitałista? -toże
magu pa francusku!. Kelner, do
ucha mi mówi: -stary!, na
masaż, miałbyś ochotę? Mam
wyjątkowo tanie „towary”, serwuję,
całą „Wspólnotę”! Masz do wyboru
i do koloru: -rudą,
brunetkę, blondynkę... A dla
odjazdu, super wigoru... -marychę,
amfetaminkę!... Hej!,
panie barman!, proszę rachunek... -wołam
i liczę złotówki. A ten mnie
zmierzył, wlewając trunek, jak
gościa z obyczajówki! Gdy na
rachunku ujrzałem kwotę, omal nie
spadłem ze stołka... -czy
chcesz pan ze mnie zrobić idiotę? -piłem
jednego „fikołka”! I wtedy,
mocnych wrażeń doznałem!, unieśli
mnie Aniołowie... -na niebie
wszystkich świętych ujrzałem. -trąby
Jeryha mam w głowie! Tu
się scenariusz filmu urywa... -już
więcej nic nie pamiętam!. W jakimś szpitalu
dziś odpoczywam... -do
żony, wrócę na święta?... Pobudka!, wstawaj!, dzielny
kamracie!... -dotarłeś
w końcu do celu! Trzeba
rachunek w barze zapłacić... -i
wracać spać do hotelu! Żona,
w tawernie, w pustawej sali, ze snu
mocnego mnie budzi. Aleś
się wczoraj chłopie uwalił... -jak
dziś, pokażesz dla ludzi? I wtedy
wszystko, już zrozumiałem, że,
ja to tylko... -przyśniłem! Kumpli po
prostu, dawnych spotkałem... -i ostro,
z nimi popiłem! Upojnej
nocy, więc nie żałuję... -tylko,
że już wyjeżdżamy! Choć,
Jubileusz Gdyni kosztuje... -za rok,
tu znowu... -wracamy! Gdynia, luty 2006r. „DYNASTIA” -recenzja amerykańskiego serialu
1981 –1989
emitowanego w TVP
–1 w latach 1990 -1994 Oglądam „Dynastię”, w nadziei, że
żona, może się okazać, krewną
Caringtona... A może ja także, w tym rodowym drzewie, jestem z Caringtonów ? –tylko o tym nie wiem! Ja wierzę rodzicom, lecz mąci mi w
głowie, że może coś kiedyś, zbroili dziadkowie! Ojciec kiedyś mówił, że mój dziad
Antoni, przed wojną do Stanów, też za chlebem
gonił. Bieda była w kraju, mieszkał w kurnej
chacie, ale w Ameryce, nie żył w celibacie! Albo ojciec Blejka, może w Polsce bywał? i jak na Sumatrze, serca pań zdobywał! Jeśli to jest prawda? – no to wiecie sami, że wielu Polaków, jest jego szwagrami... Przyznał, że za młodu, nie był taki
święty... -może jest dla Polek, winien alimenty?. Narodowe trzeba, zrobić dochodzenie i może spłacimy, nasze
zadłużenie! A jak się przyznają wszystkie polskie
panie... -jeszcze coś po spłacie, w skarbcu
pozostanie! W nocy sny mam straszne i budzę się
rankiem, że nowym zostałem Alexis kochankiem! Piękna i wytworna, budzi we mnie
żądze... -w dodatku bogata!, ma duże
pieniądze!... Jak wielu rodaków, marzyłem od dziecka, by zrobić karierę, jak Johnson
-Piasecka!. Chciałbym, lecz się boję, -bo
życie swe cenie... -nie chcę tak jak cesarz, umrzeć na ...
Helenie! Lepsza i pewniejsza, byłaby kariera, gdybym posiadł cechy, jej męża Dextera. Jednak „Dex” w uczuciach, trochę zagubiony... -kocha pasierbicę i pieniądze żony! W Dennwer się szykuje nowy, wielki skandal, bo matce swej rogi, przyprawia Amanda! Dzieci, zawsze biorą z rodziców
przykłady... -dlatego w tym filmie, na okrągło zdrady! Faron zdradza Jeffa, Samantha –Stivena... -a w każdym odcinku, jest intymna scena!. Adam, poznał Faron, -nie wiedząc,
że siostra... -o mało nie doszło, więc do
kazirodztwa!. Kiedy się dowiedział, bardzo
zawiedziony, zaczął się zabierać, za
krewniaków żony! Zdrada żony, Stiva, bardzo zabolała... -opuścił, więc Claudię,
-poszedł do pedała! Druga żona Blejka, -była żona
Marka, to urocza Cristel, -dawna sekretarka. Muszę się zapytać, jeśli
ją zobaczę, -dlaczego w tym filmie, na okrągło
płacze?. Jak księżniczka Anna, ciągle spada
z koni, czasem zbije pupę, albo też poroni... Potem dla odmiany, upada ze schodów, skąd ją zabierają, prosto do
porodu...! Ledwo na świat przyszła, jej córka
Kristina, a dla Cristel nowy, romans się zaczyna. Blejk! –szczęśliwy tata, patrzy z
niepokojem, co żona wyprawia, z przystojnym kowbojem?!. A Cristel zalicza, kolejne spadanko... -tym razem z Danielem!...-z drabiny, na sianko! Kontuzji nie było, jedynie objęcia, ale był fotograf, co zrobił im
zdjęcia!. I ziarenko nowej, intrygi zasiane... -czyżby cowboy Daniel, -to Cristel kochanek? Scenarzysta myśli, jak rozwinąć
akcję, by w kolejnych scenach, były znów atrakcje...
Dlatego w Paryżu, Blejk też nie
próżnuje i dla interesów z Lady się całuje. Piękna Lady -Mitchel, wie co to amory... -nie na darmo grała, już w
filmie...-„Love story”!. Blejk, trochę nieśmiały, lecz ona
pewniaczka... -jeśli go całuje? –chyba nie
krewniaczka?!. Kiedy to oglądam, ze strach drżę
cały, najgorsze są przecież, majątku
podziały! Najwyższa już pora, by serialu sceny, przenieść tu do Polski, na nasze tereny. W naszym Kraju ludzie, „Dynastię”
kochają, I takie seriale chętnie oglądają! A więc, przyjeżdżajcie, tu
Caringtonowie, może od was szybciej, się wszystkiego
dowiem!. Chcecie interesy, robić z Chińczykami... -my też mamy ropę! –więc spróbujcie
z nami!. Dawno kiedyś Wanda, nie chciała za
Niemca, lecz współczesna Polka, lubi cudzoziemca! A po tym serialu, gust zmieniły panie... -dziś ich ideałem, są Amerykanie! Jeśli pogardzicie zaś polską dziewczyną... -wtedy pokażemy, gdzie leży Karlino! Razem wyciągniemy, z polskiej ziemi czopy i może będziemy... -Kuwejtem Europy! „W
kamiennym kręgu”
/-recenzja
brazylijskiego serialu z 1981 roku/
Wszyscy Polacy, są dziś w zasięgu, super tasiemca... – „W kamiennym kręgu”. I chociaż każdy psioczy, narzeka... -to niecierpliwie niedzieli czeka! Wtedy się robi pusto na dworze, wszyscy z nosami w telewizorze. Nawet szczęśliwe są polskie
dzieci... -gdy brazylijska bajeczka leci. Tato, wygodnie siada w fotelu, sącząc z kufelka, napoje z chmielu. Mama, choć obiad w kuchni gotuje, też się z uwagą w ekran wpatruje. Babcia się bierze z dziadkiem za bary, bo tylko jedne są okulary! Oboje widzą słabo i blado, a też chcą widzieć rodzinę
Prado! Ta saga rodu, trwa już miesiące, ale jak dotąd, nie widać końca. Kto?, z kim?, dlaczego?, po co i na co...? -za co, aktorom w tym filmie płacą? Czy od odcinka?, czy od minuty?, czy można zrobić w tym filmie skróty? Wszystkich zamęcza dzisiaj pytanie... -ojcem jest Prado, czy doktor Daniel? Czemu Virginia wciąż w filmie szlocha?, czy Sergio, Brunę naprawdę kocha? Kto tu jest wrogiem, kto przyjacielem...? -tych wątpliwości, jest bardzo wiele! Co będzie z Hertą i z Idaliną?, czyją Virginia w końcu dziewczyną? Czy Eduarda, czy też Carlosa?... -kiedy Sergiowi ktoś utrze nosa? Każdy dziś sobie pytanie stawia... -po czyjej stronie stoi Otavia? Czy wredna Bruna – córeczka taty, wygoni Hertę –despotkę z chaty? Czy w filmie dojdzie tym do wesela, doktorów Ligii oraz Daniela? Jeśli Virginia jest córką Laury... -czemu podobna jest do Isaury? Pytań tych rodzi się coraz więcej, Polacy lubią takie tasiemce. Dla tych co znajdą w tym filmie wątek... -reżyser odda cały majątek! Wszystkim przyświeca cicha nadzieja, że się nie skończy ta epopeja! Lucelia Santos, wciąż zbiera laury... -Polska w niewoli jest... –u Isaury! |