Satyra *

             

            „POCIĄG DO DEMOKRACJI”

/-Tekst ukazał się w 1991 roku w „KARUZELI”

w jednym z ostatnich numerów pisma Nr.-12/1991 r.

Czy coś się od tamtych czasów zmieniło?/

                                   

Halo!, Uwaga! –Dziś z naszej stacji,

odjedzie pociąg do Demokracji!

Pięćdziesiąt lat, jest już opóźniony,

od dzisiaj będzie, więc przyśpieszony.

Nowa ekipa, na kierownika,

wczoraj wybrała, eks -elektryka.

Bo on najwięcej na ich zebraniu,

Mówił załodze o przyśpieszaniu...

Potem w efekcie wolnych wyborów,

Wybrano chętnych na konduktorów.

Dziś, jeszcze w „WARSIE” mają uradzić,

Kto elektrowóz będzie prowadzić.

 

Nowa ekipa, wciąż dyskutuje...

-do Demokracji, podróż kosztuje!

Więc na początek, trzeba niestety,

Zrobić podwyżkę cen na bilety!

Mimo to, ludzie walą do kasy,

Gdzie się podróżnych, dzieli na klasy...

Miarą wartości w duchu odnowy,

Jest dla podróżnych... –stan majątkowy!

Wagon „jedynki”, jest w rezerwacji,

nomenklaturze do Demokracji.

Tam są wygodne, miękkie siedzenia,

Bo oni mają przyzwyczajenia...

Zbiła majątek, na naszych stacjach,

Ta powojenna „arystokracja”!.

Stać więc, na bilet ich „pierwszej” klasy,

Do Demokracji... –jadą na wczasy!

 

Następny wagon, -też luksusowy,

Zajęli twórcy naszej odnowy.

Ci, co walczyli, burzyli mury...

-dziś nowe tworzą nomenklatury!.

Choć Demokracja, była ich celem,

-sami zajęli miękkie fotele.

O lepsze miejsca waśnie powstały,

Więc podzielili się...-na przedziały!

Choć solidarni byli w komunie,

-dziś, nowe tworzą partie i unie...

Największy problem, że te wagony,

Będą jechały w odwrotne strony!

 

Także zajęte są już, niestety,

Wszystkie sypialne oraz kuszety.

Kto w nich pojedzie? –nie ujawniono!

Lecz się domyślam, że „ścisłe grono”.

„Drugie” zaś klasy, są wykupione,

przez liczne spółki ograniczone:

-firmy, wenczery i świat biznesu,

z kontami w bankach, ludzi sukcesu...

Do Demokracji, z dużym bagażem,

W tej klasie jadą... – dawni cinkciarze!.

Na wolne miejsca mają nadzieję,

-drobni handlarze oraz złodzieje!

Kasjer, bilety ludziom rozdziela,

Dokładnie mierząc, grubość portfela...

Tu nie ma miejsca dla „przeciętniackich”,

-bo to jest klasa... –„nowobogackich”!

A jeszcze wczoraj, rzecznik prasowy,

-twierdził, że pociąg, jest bezklasowy...

 

Co mają robić zaś biednych masy?

-w pociągu nie ma już „trzeciej” klasy!

Dla nich, wagony są towarowe,

A także ciuchcie wąskotorowe...

Zaś emeryci, których jest wiele,

co mają jeszcze stare portfele,

-wraz z rencistami, mają najgorzej!

Ich wagon stoi, na bocznym torze!

Miejsce w pociągu się nie należy,

dla uprawnionych oraz młodzieży...

Nowa ustawa, w duchu odnowy,

Ma zlikwidować bilet ulgowy!

A więc Rodaku! – gdy masz ochotę?

-do Demokracji... – idź na piechotę!!!

 

                               Kaszubskie dylematy...

                  

                     Nagroda specjalna firmy KING OSKAR  

                w II Ogólnopolskim Konkursie Energia Satyry

                        o Statuetkę Stolema - Gniewino 2007

               

Z Kępy Swarzewskiej, niczym zaskroniec,

dziwny twór z lądu wyrasta.

Ma on kształt gada, którego koniec...

-na cyplu jest Helu –miasta.

 

Jest, jak pijawka zacumowany,

przyssawką niezbyt szeroką.

Bałtykiem z lewej strony oblany...

-od prawej strony, zatoką.

 

Ma kilometrów ponad trzydzieści,

gęsto lasami porasta.

Chociaż jest chudy, to w sobie mieści...

-wioski, osady i miasta.

 

Tor kolejowy, wzdłuż jego ciała,

to jakby układ nerwowy.

Droga, zapchana autami cała...

-jak przewód jest pokarmowy.

 

Znajdziesz tu miejsca dla windserfingu,

i słynne plaże nudystów.

Wiele ośrodków oraz campingów...

-a wszędzie pełno turystów.

 

Wodne tramwaje płyną do Helu,

na miejscu, tłum ludzi znika.

Kiedy dopłyną tylko do celu...

-ten wąż, ich wszystkich połyka.

 

Dyskusja toczy się od lat wielu,

jak zwać to, co wchodzi w morze?

Mieszkańcom Chałup, Jastarni, Helu...

-kształt, się kojarzy... –z „Węgorzem”.

 

Kaszub, co latem raz nad zatoką,

odbywał lot widokowy,

stwierdził, że to coś, to tak na oko...

-wygląda jak... – „Ogon krowy”.

 

Kobiety z Pucka są obrażone,

z tą nazwą się nie zgadzają.

Bo według mapy, pod tym ogonem...

-to one właśnie mieszkają.

 

Rybacy, również nie akceptują,

by w nazwie tej była krowa.

Alternatywnie więc, proponują...

-„Ogonek Władysławowa”.

 

Kaszubscy chłopi, zaś proponują,

by uczcić pamięć Witosa.

Więc w referendum swym zagłosują...

-by nazwę dać... – „Helska kosa”.

 

Trzeba uwzględnić głosy lewicy...

-oburzył się fan SLD –e.

Ląd ten, ku wschodniej chyli granicy...

-niech „Sierpem bałtyckim” się zwie.

 

Łysy młodzieniec, ubrany w dresie,

miejscowy kibic sportowy,

chce zaś, jak z trybun jego kolesie...

-dać nazwę... – „Kij bejsbolowy”.

 

Ten wąż, co z kępy w morze się wcina,

zdaniem byłego stoczniowca,

kształtem, niestety mu przypomina...

-wygiętą... -„Pałę zomowca”.

 

Wszechpolakowi, pała niestety,

bardzo się brzydko kojarzy.

Zabrał więc tylko swoje kastety...

-i gejów gania po plaży.

 

W końcu, głos zabrał proboszcz wzburzony,

bo referendum mu zbrzydło.

Ląd!... parafianie!... – krzyczał z ambony...

-nazywać będzie... –„Kropidło”.

 

To jest cud boży, mówią o lądzie,

słuchacze Radia Maryja.

Przecież, wyraźnie jest o wyglądzie... 

-„Palca bożego” lub „Kija”.

 

Dyskusja w kraju więc rozgorzała,

jak nazwać ten pasek lądu?

Powstał dylemat, więc sprawa cała...

-trafi do Sejmu i Rządu.

 

Już znany poseł, pomysł podsunął,

by przenieść z Sopotu molo.

Zatokę, nazywać „Pucką laguną”...

-półwysep ... -„Helskim tombolo”.

 

Kaszub, co rodem jest z Tykocina,

problem rozwiązać potrafi.

Trzeba, jak twierdzi, użyć przecinak...

-i zrobić wyspę... -dla mafii.

 

Mieszkańcy Kaszub, kłócą się dalej,

a morze, srogo ich karze.

Jego żarłoczne, sztormowe fale...

-kąsają klify i plaże!

 

 „GRUBASY!  -NA WCZASY!”

 

 

Nad morzem wrzesień,

już złota jesień,

sezon skończyli turyści.

Teraz na wczasy,

jadą grubasy...

- przepraszam bardzo, puszyści.

 

Różni smakosze,

oraz piwosze,

młodzież, mężczyźni, kobiety.

Z całego kraju,

tu się zjeżdżają...

- zgubić sylwetkę atlety.

 

Kto ma odwagę,

zrzucić nadwagę

i płuca nasycić jodem,

może w „Balt - Turze”,

w Jastrzębiej Górze...

- poprawić swoją urodę.

 

Lub w „Jubilacie”,

też można stracić,

sadełka zbędne zapasy.

A więc łasuchy

i łakomczuchy...

- odchudzać jadą na wczasy.

 

Rozwódka Krysia,

co lubi ptysia,

z podwójną bitą śmietaną.

I panna Ada,

co sama zjada...

- dziesięć sadzonych jaj rano.

 

Blondynka Róża,

co jak odkurzacz,

z lodówki pochłania wszystko.

Nawet pan Władek,

co przez przypadek...

- utył bo miał stanowisko.

 

Jest pani Janka,

pulchna barmanka,

szefowa kuchni z kasyna,

oraz tyjąca,

gdzieś od miesiąca...

- niedoświadczona dziewczyna.

 

Róża -kwiaciarka,

znana handlarka,

co stragan ma w Gdyńskiej Hali,

dawna tancerka

i striptizerka...

- gwiazdeczka nocnych lokali.

 

Znana z kariery,

gwiazda opery,

mistrzyni koloratury

i prokurator,

jej adorator...

- miłośnik Jastrzębiej Góry.

 

Jest też pan Felek,

ksywa Kufelek,

smakosz znanego browaru.

Czesiek i Grzesiek,

 jego kolesie...

- bywalcy piwnego baru.

 

Ci gentelmeni,

każdej jesieni,

od lat już tu przyjeżdżają.

Bo oprócz piwa,

jak w życiu bywa...

- puszyste panie kochają.

 

W ramach kuracji,

tuż po kolacji,

wieczorem jest dyskoteka.

Nim świt nastanie,

panów i panie...

- ruchowa terapia czeka.

 

W dzień instruktorzy,

gonią nad morze,

po klifie tam i z powrotem.

Potem spacerek,

albo rowerek...

- jeżeli ktoś ma ochotę.

 

Jesień nie lato,

więc za opłatą,

jest kryty basen w „Hutniku”.

Kto nie ma forsy,

może jak morsy...

- kąpać się w zimnym Bałtyku.

 

Na koniec wczasów,

proszą grubasów,

jeżeli schudli niewiele,

by się cieszyli,

bo odchudzili...

- w Jastrzębiej Górze portfele.

 

Tak odchudzeni,

każdej jesieni,

bez forsy wracają z wczasów.

Tuszę wciąż mają,

więc odwiedzają...

- klub „Kwadransowych grubasów”.

 

Przyjaciel żony,

już odchudzony,

od posłów znajomych słyszał,

że na przeszpiegi,

w klubu szeregi...

- lewica wyśle Kalisza.

 

Bo politycy,

z klubu lewicy,

twierdzą, że ważą niewiele.

Dziś odchudzanie,

trzeba ich zdaniem...

- zacząć od księży w kościele.

 

Kolejne rządy,

mają poglądy,

że społeczeństwo jest grube.

O naród dbają

i odchudzają...

- wciąż przykręcając mu śrubę.

 

Chlebem i wodą,

wielu narodom,

udaje się egzystować.

A ci Polacy,

pazerni tacy...

- chcieliby wciąż konsumować.

 

Ustawą z góry,

emerytury,

zamrozi się na lat parę.

Bo starych ludzi,

trzeba odchudzić...

- tak by nie byli ciężarem.

 

Szansa jest wielka,

schudniesz jak Belka,

ten rząd, nas wszystkich odchudzi!

Nie będzie wczasów,

już dla grubasów...

- bo grubych nie będzie ludzi.

 

Chyba, że era,

przyjdzie Leppera,

to może sobie użyjesz.

Tak jak za Sasa,

popuścisz pasa...

- i od obietnic utyjesz!

 

„POLSKA BIESIADA”

              II nagroda w I Konkursie Satyrycznym w Australii w 2007 r.

 

W Trójmieście nowa karczma wyrasta,

wiejska kultura, wchodzi do miasta.

Może nas Unia za to doceni...

- że powracamy do swych korzeni!

 

Karczmy, w krajobraz miasta wrastają,

a goście chętnie je odwiedzają.

Tu tradycyjnie, jak niesie wieść...

- można coś wypić i dobrze zjeść!

 

Jest wiejska kuchnia, swojska muzyka,

polską gościnność tu się spotyka.

Kiedy ludowa kapela gra...

- wszyscy się bawią, biesiada trwa!

 

Cudze chwalimy, swego nie znamy,

a takie piękne tradycje mamy.

Chce cudzoziemiec poznać nasz kraj...

- to musi śpiewać: - fajduli, faj!

 

Niech płyną dźwięki pieśni ułańskiej,

polskiej, góralskiej, morskiej, cygańskiej.

I niech na skrzydłach je niesie wiatr...

- od plaż Bałtyku, po szczyty Tatr.

 

Bo my nie gęsi, swój język mamy,

w Polsce, piosenki polskie śpiewamy.

„Kamraci”, wodzą w biesiadzie rej...

- a ty barmanie kolejkę lej!.

 

Jeśli, ktoś folklor miejscowy lubi,

w karczmie, z przytupem grają Kaszubi.

Piosenką wabią w „kaszebszczi las”...

- diabelskie skrzypce i burczybas.

 

Po nich kapela zagra Górali,

w kierpcach kupionych na Gdyńskiej Hali.

Nie chcą u bacy juhasem być...

- wolą z muzyki nad morzem żyć.

 

Herbatkę z prądem wciąż popijają,

bo jak popiją, lepiej śpiewają!

Góralu z Kaszub, czy ci nie żal...

- u`Owiecki becą!... -wracaj do hal!

 

Tuż po Góralach, polscy Cyganie,

przy stołach zaczną kolędowanie.

Z solarium, mają cygańska twarz...

- romanse grają... -jak banknot dasz!

 

Jeżeli goście potańczyć wolą,

kapela zagra  też... -disco –polo.

Zaś o północy, wieczoru hit...

- wystąpi klezmer –też polski Żyd.

 

Choć, to ci sami muzycy grają,

tylko dyskretnie się przebierają.

Nie widać tego, bo w karczmie mrok...

- a gość po piwie, ma słaby wzrok.

 

W karczmie na miedzy Sopotu z Gdańskiem,

wszyscy, humory mają szampańskie.

Francuz, Holender, Niemiec i Czech...

- muzyka, tańce, radość i śmiech!

 

Szwedzki turysta ze „svenską flicką”,

tańczą, porwani polską muzyką!

Niemiec, gdy piwa opróżnił dzban...

- z puszystą Helgą, też ruszył w tan.

 

Biznesmen z Rosji, w rytm krakowiaka,

jak Rus, z przysiadem tańczy kozaka!

Polkę zatańczyć chciał także Czech...

- ale go w barze, zatrzymał „Lech”.

 

Para Francuzów w karczmie od rana,

miód polski pije, zamiast szampana.

Nie chcą ślimaków jeść ani żab...

- tak im smakuje bigos i schab.

 

Wuj Sam, przyjechał aż z Ameryki,

by w Karczmie słuchać polskiej muzyki.

Oberka! –krzyknął z Chicago gość...

- bo jankeskiego rapu mam dość!

 

Polską muzykę wspaniałą macie,

nie zamykacie jej w rezerwacie!

Skocznych melodii potrzeba nam...

- grajcie „Sokoły”!... -dolary dam!

 

Nasza biesiada, zawsze jest w cenie,

w Stanach, w Australii albo w skansenie.

Dla zagranicznych gości, to hit...

- dla polskich mediów... – wiocha i wstyd!

 

Choć, do lamusa przeszły Pewexy,

to prezenterzy, mają kompleksy.

Dlatego w radio oraz TV...

- nadal zachodnia muzyka brzmi!

 

Jedyna szansa jest dziś w Polonii,

że dla potomnych, folklor uchroni.

Nawet w Australii, sławi swój kraj...

- Polaku!, w Polsce... - po polsku graj!

e nas Unia za to doceni...

- że powracamy do swych korzeni!

 

Karczmy, w krajobraz miasta wrastają,

a goście chętnie je odwiedzają.

Tu tradycyjnie, jak niesie wieść...

- można coś wypić i dobrze zjeść!

 

Jest wiejska kuchnia, swojska muzyka,

polską gościnność tu się spotyka.

Kiedy ludowa kapela gra...

- wszyscy się bawią, biesiada trwa!

 

Cudze chwalimy, swego nie znamy,

a takie piękne tradycje mamy.

Chce cudzoziemiec poznać nasz kraj...

- to musi śpiewać: - fajduli, faj!

 

Niech płyną dźwięki pieśni ułańskiej,

polskiej, góralskiej, morskiej, cygańskiej.

I niech na skrzydłach je niesie wiatr...

- od plaż Bałtyku, po szczyty Tatr.

 

Bo my nie gęsi, swój język mamy,

w Polsce, piosenki polskie śpiewamy.

„Kamraci”, wodzą w biesiadzie rej...

- a ty barmanie kolejkę lej!.

 

Jeśli, ktoś folklor miejscowy lubi,

w karczmie, z przytupem grają Kaszubi.

Piosenką wabią w „kaszebszczi las”...

- diabelskie skrzypce i burczybas.

 

Po nich kapela zagra Górali,

w kierpcach kupionych na Gdyńskiej Hali.

Nie chcą u bacy juhasem być...

- wolą z muzyki nad morzem żyć.

 

Herbatkę z prądem wciąż popijają,

bo jak popiją, lepiej śpiewają!

Góralu z Kaszub, czy ci nie żal...

- u`Owiecki becą!... -wracaj do hal!

 

Tuż po Góralach, polscy Cyganie,

przy stołach zaczną kolędowanie.

Z solarium, mają cygańska twarz...

- romanse grają... -jak banknot dasz!

 

Jeżeli goście potańczyć wolą,

kapela zagra  też... -disco –polo.

Zaś o północy, wieczoru hit...

- wystąpi klezmer –też polski Żyd.

 

Choć, to ci sami muzycy grają,

tylko dyskretnie się przebierają.

Nie widać tego, bo w karczmie mrok...

- a gość po piwie, ma słaby wzrok.

 

W karczmie na miedzy Sopotu z Gdańskiem,

wszyscy, humory mają szampańskie.

Francuz, Holender, Niemiec i Czech...

- muzyka, tańce, radość i śmiech!

 

Szwedzki turysta ze „svenską flicką”,

tańczą, porwani polską muzyką!

Niemiec, gdy piwa opróżnił dzban...

- z puszystą Helgą, też ruszył w tan.

 

Biznesmen z Rosji, w rytm krakowiaka,

jak Rus, z przysiadem tańczy kozaka!

Polkę zatańczyć chciał także Czech...

- ale go w barze, zatrzymał „Lech”.

 

Para Francuzów w karczmie od rana,

miód polski pije, zamiast szampana.

Nie chcą ślimaków jeść ani żab...

- tak im smakuje bigos i schab.

 

Wuj Sam, przyjechał aż z Ameryki,

by w Karczmie słuchać polskiej muzyki.

Oberka! –krzyknął z Chicago gość...

- bo jankeskiego rapu mam dość!

 

Polską muzykę wspaniałą macie,

nie zamykacie jej w rezerwacie!

Skocznych melodii potrzeba nam...

- grajcie „Sokoły”!... -dolary dam!

 

Nasza biesiada, zawsze jest w cenie,

w Stanach, w Australii albo w skansenie.

Dla zagranicznych gości, to hit...

- dla polskich mediów... – wiocha i wstyd!

 

Choć, do lamusa przeszły Pewexy,

to prezenterzy, mają kompleksy.

Dlatego w radio oraz TV...

- nadal zachodnia muzyka brzmi!

 

Jedyna szansa jest dziś w Polonii,

że dla potomnych, folklor uchroni.

Nawet w Australii, sławi swój kraj...

- Polaku!, w Polsce... - po polsku graj!

 

 

 

”GDYNIA NOCĄ”

( Nagroda „REJS” podczas IV Ogólnopolskiego

Konkursu Satyry „O grudę Bursztynu” w Gdyni)

 

Lata mijają, czas szybko płynie,

człowiek, niestety starzeje...

Lat osiemdziesiąt, na miasto Gdynię...

-też wiatr od morza już wieje!

 

W Gdyni, przeżyłem lata młodości,

więc dziś z życiowym bagażem,

po latach, wracam szukać przeszłości...

-gdy byłem tu, marynarzem.

 

Widzę, że Gdynia bardzo zmieniona,

minęło lat... -ze trzydzieści,

wolny więc, wieczór dała mi żona,

-abym odnalazł się w mieście.

 

Wspomnienia, wrócił spacer nad morze,

tawerny i restauracje...

Po kilku piwkach, w dobrym humorze...

-poczułem głód, na kolację!

 

Chociaż, nie jestem już młody wiekiem...

-szron mam na głowie, złe zdrowie...

Lecz mnie ciągnęło na dyskotekę,

by poznać, współczesną młodzież.!

 

Chciałem przypomnieć lata młodości,

kiedy pływałem na statku.

Jeszcze daleko mi do starości,

chociaż, mi mówią już... –dziadku!.

 

Mężczyzna, przetrwa z Bożą pomocą...

-teściową lub serca zawał!.

ale scenariusz mój... – „Gdynia nocą” ,

na horror, by się nadawał!

 

Może to sprawił udar słoneczny,

lub widok dziewcząt na plaży?...

-że jako ojciec i mąż stateczny,

znalazłem się... -w nocnym barze!.

 

Tylko spojrzałem na małolatę...

-ta, siadła mi na kolana!

Wiesz, co ojczulku, weź mnie na chatę...

-dasz stówkę?, - będę do rana!

   

 

Zaniemówiłem prawie z wrażenia...

-przecież, być mogę twym dziadkiem!.

Masz na cukierki i do widzenia...

-wracaj do ojca i matki!

 

Spadaj frajerze!... –bo zgubisz szczęki!

-co chcę, to robię z mym ciałem!

Jeśli nie biorą cię moje wdzięki?

-to może jesteś pedałem?!

 

Wszyscy w lokalu, patrzą w mą stronę...

-pogardę widać u gości.

Tylko dlatego, że kocham żonę,

nie mogę dowieść męskości!

 

Twarz mą ze wstydu, oblał rumieniec,

serce, na zawał mi bije...

I wtedy przy mnie stanął młodzieniec...

-przepraszam ! –czy pan wypije?.

 

Zaczął mnie czule, głaskać swą ręką

i powiekami wachlować...

-szkoda kochasiu, z taką panienką,

tak piękny wieczór zmarnować!

 

Dziwny to facet, myślę ja sobie,

ruchy, jak tancerz ma płynne,

oczy cielęce, słodki w wymowie...

-trafiłem z deszczu pod rynnę!

 

Gdy odmówiłem, donośnym głosem...

-młodzian, już pewny był klęski...

Wstał, spojrzał czule, poprawił włosy...

-pan, to naprawdę jest męski!

 

Hej, drug! –krzyknęła panienka z Bistra”,

-choczesz niemnoszka pa rusku...?

Nu, jesli pan jest kapitałista?

-toże magu pa francusku!.

 

Kelner, do ucha mi mówi: -stary!,

na masaż, miałbyś ochotę?

Mam wyjątkowo tanie „towary”,

serwuję, całą „Wspólnotę”!

  

Masz do wyboru i do koloru:

-rudą, brunetkę, blondynkę...

A dla odjazdu, super wigoru...

-marychę, amfetaminkę!...

 

 

Hej!, panie barman!, proszę rachunek...

-wołam i liczę złotówki.

A ten mnie zmierzył, wlewając trunek,

jak gościa z  obyczajówki!

 

Gdy na rachunku ujrzałem kwotę,

omal nie spadłem ze stołka...

-czy chcesz pan ze mnie zrobić idiotę?

-piłem jednego „fikołka”!

 

I wtedy, mocnych wrażeń doznałem!,

unieśli mnie Aniołowie...

-na niebie wszystkich świętych ujrzałem.

-trąby Jeryha mam w głowie!

 

Tu się scenariusz filmu urywa...

-już więcej nic nie pamiętam!.

W jakimś szpitalu dziś odpoczywam...

-do żony, wrócę na święta?...

 

Pobudka!, wstawaj!, dzielny kamracie!...

-dotarłeś w końcu do celu!

Trzeba rachunek w barze zapłacić...

-i wracać spać do hotelu!

 

Żona, w tawernie, w pustawej sali,

ze snu mocnego mnie budzi.

Aleś się wczoraj chłopie uwalił...

-jak dziś, pokażesz dla ludzi?

 

I wtedy wszystko, już zrozumiałem,

że, ja to tylko... -przyśniłem!

Kumpli po prostu, dawnych spotkałem...

-i ostro, z nimi popiłem!

 

Upojnej nocy, więc nie żałuję...

-tylko, że już wyjeżdżamy!

Choć, Jubileusz Gdyni kosztuje...

-za rok, tu znowu... -wracamy!

 

                      Gdynia, luty 2006r.

 

  „DYNASTIA”

-recenzja amerykańskiego serialu 1981 –1989

emitowanego w TVP –1 w latach 1990 -1994

 

Oglądam „Dynastię”, w nadziei, że żona,

może się okazać, krewną Caringtona...

A może ja także, w tym rodowym drzewie,

jestem z Caringtonów ? –tylko o tym nie wiem!

 

Ja wierzę rodzicom, lecz mąci mi w głowie,

że może coś kiedyś, zbroili dziadkowie!

Ojciec kiedyś mówił, że mój dziad Antoni,

przed wojną do Stanów, też za chlebem gonił.

 

Bieda była w kraju, mieszkał w kurnej chacie,

ale w Ameryce, nie żył w celibacie!

Albo ojciec Blejka, może w Polsce bywał?

i jak na Sumatrze, serca pań zdobywał!

 

Jeśli to jest prawda? – no to wiecie sami,

że wielu Polaków, jest jego szwagrami...

Przyznał, że za młodu, nie był taki święty...

-może jest dla Polek, winien alimenty?.

 

Narodowe trzeba, zrobić dochodzenie

i może spłacimy, nasze zadłużenie!

A jak się przyznają wszystkie polskie panie...

-jeszcze coś po spłacie, w skarbcu pozostanie!

 

W nocy sny mam straszne i budzę się rankiem,

że nowym zostałem Alexis kochankiem!

Piękna i wytworna, budzi we mnie żądze...

-w dodatku bogata!, ma duże pieniądze!...

 

Jak wielu rodaków, marzyłem od dziecka,

by zrobić karierę, jak Johnson -Piasecka!.

Chciałbym, lecz się boję, -bo życie swe cenie...

-nie chcę tak jak cesarz, umrzeć na ... Helenie!

 

Lepsza i pewniejsza, byłaby kariera,

gdybym posiadł cechy, jej męża Dextera.

Jednak „Dex” w uczuciach, trochę zagubiony...

-kocha pasierbicę i pieniądze żony!

 

W Dennwer się szykuje nowy, wielki skandal,

bo matce swej rogi, przyprawia Amanda!

Dzieci, zawsze biorą z rodziców przykłady...

-dlatego w tym filmie, na okrągło zdrady!

 

Faron zdradza Jeffa, Samantha –Stivena...

-a w każdym odcinku, jest intymna scena!.

Adam, poznał Faron, -nie wiedząc, że siostra...

-o mało nie doszło, więc do kazirodztwa!.

 

Kiedy się dowiedział, bardzo zawiedziony,

zaczął się zabierać, za krewniaków żony!

Zdrada żony, Stiva, bardzo zabolała...

-opuścił, więc Claudię, -poszedł do pedała!

 

Druga żona Blejka, -była żona Marka,

to urocza Cristel, -dawna sekretarka.

Muszę się zapytać, jeśli ją zobaczę,

-dlaczego w tym filmie, na okrągło płacze?.

 

Jak księżniczka Anna, ciągle spada z koni,

czasem zbije pupę, albo też poroni...

Potem dla odmiany, upada ze schodów,

skąd ją zabierają, prosto do porodu...!

 

Ledwo na świat przyszła, jej córka Kristina,

a dla Cristel nowy, romans się zaczyna.

Blejk! –szczęśliwy tata, patrzy z niepokojem,

co żona wyprawia, z przystojnym kowbojem?!.

 

A Cristel zalicza, kolejne spadanko...

-tym razem z Danielem!...-z drabiny, na sianko!

Kontuzji nie było, jedynie objęcia,

ale był fotograf, co zrobił im zdjęcia!.

 

I ziarenko nowej, intrygi zasiane...

-czyżby cowboy Daniel, -to Cristel kochanek?

Scenarzysta myśli, jak rozwinąć akcję,

by w kolejnych scenach, były znów atrakcje...

 

Dlatego w Paryżu, Blejk też nie próżnuje

i dla interesów z Lady się całuje.

Piękna Lady -Mitchel, wie co to amory...

-nie na darmo grała, już w filmie...-„Love story”!.

 

Blejk, trochę nieśmiały, lecz ona pewniaczka...

-jeśli go całuje? –chyba nie krewniaczka?!.

Kiedy to oglądam, ze strach drżę cały,

najgorsze są przecież, majątku podziały!

 

Najwyższa już pora, by serialu sceny,

przenieść tu do Polski, na nasze tereny.

W naszym Kraju ludzie, „Dynastię” kochają,

I takie seriale chętnie oglądają!

 

A więc, przyjeżdżajcie, tu Caringtonowie,

może od was szybciej, się wszystkiego dowiem!.

Chcecie interesy, robić z Chińczykami...

-my też mamy ropę! –więc spróbujcie z nami!.

 

Dawno kiedyś Wanda, nie chciała za Niemca,

lecz współczesna Polka, lubi cudzoziemca!

A po tym serialu, gust zmieniły panie...

-dziś ich ideałem, są Amerykanie!

 

Jeśli pogardzicie zaś polską dziewczyną...

-wtedy pokażemy, gdzie leży Karlino!

Razem wyciągniemy, z polskiej ziemi czopy

i może będziemy... -Kuwejtem Europy!

            

                 „W kamiennym kręgu”

                      /-recenzja brazylijskiego  serialu z 1981 roku/

 

Wszyscy Polacy, są dziś w zasięgu,

super tasiemca... – „W kamiennym kręgu”.

I chociaż każdy psioczy, narzeka...

-to niecierpliwie niedzieli czeka!

 

Wtedy się robi pusto na dworze,

wszyscy z nosami w telewizorze.

Nawet szczęśliwe są polskie dzieci...

-gdy brazylijska bajeczka leci.

 

Tato, wygodnie siada w fotelu,

sącząc z kufelka, napoje z chmielu.

Mama, choć obiad w kuchni gotuje,

też się z uwagą w ekran wpatruje.

 

Babcia się bierze z dziadkiem za bary,

bo tylko jedne są okulary!

Oboje widzą słabo i blado,

a też chcą widzieć rodzinę Prado!

 

Ta saga rodu, trwa już miesiące,

ale jak dotąd, nie widać końca.

Kto?, z kim?, dlaczego?, po co i na co...?

-za co, aktorom w tym filmie płacą?

 

Czy od odcinka?, czy od minuty?,

czy można zrobić w tym filmie skróty?

Wszystkich zamęcza dzisiaj pytanie...

-ojcem jest Prado, czy doktor Daniel?

 

Czemu Virginia wciąż w filmie szlocha?,

czy Sergio, Brunę naprawdę kocha?

Kto tu jest wrogiem, kto przyjacielem...?

-tych wątpliwości, jest bardzo wiele!

 

Co będzie z Hertą i z Idaliną?,

czyją Virginia w końcu dziewczyną?

Czy Eduarda, czy też Carlosa?...

-kiedy Sergiowi ktoś utrze nosa?

 

Każdy dziś sobie pytanie stawia...

-po czyjej stronie stoi Otavia?

Czy wredna Bruna – córeczka taty,

wygoni Hertę –despotkę z chaty?

 

Czy w filmie dojdzie tym do wesela,

doktorów Ligii oraz Daniela?

Jeśli Virginia jest córką Laury...

-czemu podobna jest do Isaury?

 

Pytań tych rodzi się coraz więcej,

Polacy lubią takie tasiemce.

Dla tych co znajdą w tym filmie wątek...

-reżyser odda cały majątek!

 

Wszystkim przyświeca cicha nadzieja,

że się nie skończy ta epopeja!

Lucelia Santos, wciąż zbiera laury...

-Polska w niewoli jest... –u Isaury!