|
|
Wiersze |
|
„Jastrzębia Góra” Wiersz drukowany w książce „Kronika Jastrzębiej Góry” oraz na stronie internetowej Władysławowo On –Line –okolice -poezja. Już
Zygmunt III Waza przed laty
nam pokazał, gdzie mamy
najpiękniejszy morski brzeg, lądując
w Lisim Jarze, u kresu
swych wojaży, choć to
dopiero był XVI wiek. Oddajmy
hołd naturze, że tu w
Jastrzębiej Górze, od wieków
zamieszkała pośród nas. A jaki los
ją czeka? - zależy od człowieka! -ratujmy
więc przyrodę póki czas! Szumiący las bukowy i stromy brzeg klifowy, najdalej wysunięty w morze ląd... Zbłąkanych tu żeglarzy, do kamienistej plaży, przywodził nieraz sztorm i morski prąd. U stóp Jastrzębiej Góry, odbite w morzu chmury, oddają morskiej toni barwy swe. Jest biel i błękit nieba, kolory jakie trzeba, by móc malować Bałtyk całe dnie! I
żagle, co na fali kołyszą
się w oddali, i statki,
które płyną w siną dal, przypływy
i odpływy, sztormowe
białe grzywy i mewy, co
muskają grzbiety fal. Gdy
dzień dobiega końca, wspaniały
zachód słońca, Latarni
Żeromskiego budzi blask. W Rozewiu od
stuleci, żeglarzom
w nocy świeci, a gaśnie,
kiedy wstaje słońca brzask! Artystów
pokolenia, szukały
tu natchnienia, gdzie
nawet Penderecki wenę ma! Malarze
- maryniści, artyści
- pejzażyści ... -
Jastrzębiej Góry piękno każdy zna.
|
„Kutry rybackie z
Władysławowa”
Poetycki przewodnik turystyczny Wiersz
otrzymał wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Literackim
„Gniewińskie pióro” - 2007 w kategorii poezja. Kutry rybackie z
Władysławowa, wychodzą w morze o
świcie. Chociaż pogoda bywa
sztormowa, takie rybaków jest życie. Zaspane słońce,
ze snu się budzi, i gasi morskie latarnie. Do portu, śpieszy gromadka ludzi, z kominów, dymią wędzarnie. Bałtyk, zmęczony sztormem jesiennym, czesze spienioną swą grzywę. Mewy, zbudzone nad portem sennym, zaczęły krążyć krzykliwe. Półwysep Helski widać z oddali, opada mgła nad zatoką. Zakotwiczone boje na fali, tańczą ku niebu wysoko. Dzisiaj w Chałupach, rybackie łodzie, nie wyjdą z kutrami w morze. Rybacy będą przy tej pogodzie, w zatoce łowić węgorze. Latem, tu chętnie kąpią się w
wodzie, tekstylni i naturyści. Ciekawe, jakby w jesiennym chłodzie, na plaży czuli nudyści. Kutry rybackie z Władysławowa, wychodzą w morze o świcie. Mewy zaczęły nisko szybować, pewnie wyczuły ławice. Już „Dom Rybaka” za rufą został, i „Szkuner” znika w oddali. Teraz dla kutrów, droga jest prosta, choć mocno buja na fali. Za prawą burtą mają Jastarnię, Juratę, już widać z bliska. Gdy kutry miną w Helu latarnię, rozejdą się na łowiska. Znajdą ławice w ryby bogate, to będą
żyli w dostatku. I wtedy chętniej zaproszą latem, na festyn... -„Rybka we Władku”. Morze ucichło, sztil dookoła, i słońce zaczyna świecić. Szyper załogę na pokład woła, pora zarzucić już sieci! W Swarzewie biją kościelne dzwony, świt, budzi kaszubskie chaty. Do Sanktuarium rybaków żony, udają się na roraty. Tam przed obliczem Swarzewskiej Pani, modlą się bardzo żarliwie. By ich mężowie, sztormami gnani, z morza wracali szczęśliwie. Kaszubska Pani, patronka morza, z Kępy Swarzewskiej spogląda. Patrzy w zatokę, w morskie przestworza, swoich rybaków wygląda. Jasna Panienka, już od stuleci, odkąd przybyła tu z Helu, tak, jak latarnia morska im świeci, kutry prowadzi do celu. Rybacy wrócą z kolejnym świtem, jeżeli Bóg dopomoże. Chociaż połowy będą obfite, wkrótce, wypłyną znów w morze. A nam, z wizyty w porcie nad ranem, obraz w pamięci zostanie. Choć oczy jeszcze trochę zaspane, pora, na lądu zwiedzanie. W „Domu Rybaka”, wchodząc na wieżę, ujrzymy miasto o świcie. I Wiôldżé mňrze i Malé mňrze, ze snu, budzące się życie. Widać, biegnących po pustej plaży, w stronę Przylądka Rozewie, grupę ćwiczących rano piłkarzy, ze zgrupowania w Cetniewie. Tam, w tej dzielnicy Władysławowa, blisko „Szkunera” i portu, jest słynna polska kuźnia sportowa, -Centralny Ośrodek Sportu. Za nim, żarnowcem gęsto usłany, bajecznie i kolorowo, jest Jar Chłapowski –„Rudnikiem” zwany, atrakcja wioski Chłapowo. Do niej przyjeżdża chętnie turysta, który nie lubi hałasu. To wieś rybacka cicha i czysta, blisko do morza i lasu. W Rozewiu, morska latarnia świeci, stojąc na brzegu klifowym. Wita żeglarzy już od stuleci, wtulona w lasku bukowym. Za Lisim Jarem, Jastrzębia Góra, nasz polski Biegun Północy. Hojna jej była matka natura, każdego więc, zauroczy. Kto raz przyjechał tu na wybrzeże, znów, jak bumerang powróci. Plaże, z klifowym brzegiem wybierze, inne oferty odrzuci. Dalej na zachód, Ostrowo leży, to depresyjne tereny. Latem, tu bywa dużo młodzieży, bo niskie, także są ceny! Następnie Karwia, z przepiękną
plażą, gdzie latem ludzi jest wiele. Teraz, o gościach Kaszubi marzą, modląc się o nich w kościele. Karwieńskie Błota, to zdaniem wielu, nadmorska oaza ciszy. Kto odpoczynek więc, ma na celu, szum morza tylko tu słyszy. Stąd niedaleko leży Krokowa, gdzie można spotkać hrabiego. Imponująca zamku odnowa, w części, zasługą jest jego. Potem Żarnowiec trzeba odwiedzić, obiektów ciekawych w nim wiele. Można, klasztorne muzeum zwiedzić, skarbiec w gotyckim kościele. Tu, z Czarnobyla sklonować chciano, nam elektrownię jądrową. Na szczęście tylko wybudowano, wodną, szczytowo - pompową. Po atomówce, miejsce budowy, wygląda jak mauzoleum. Dziś, cmentarzyskiem jest betonowym, czasów betonu muzeum. Szkoda tak pięknych terenów wokół, Żarnowieckiego jeziora. I straconego każdego roku, Kaszubom zwrócić je pora. Może odtworzyć tu wygląd dawny, tak, jak w Nadolu, w Skansenie. Znowu Żarnowiec stałby się
sławny, zabytki, zawsze są w cenie. Jak w Wierzchucinie, w Kaszubskim Młynie, są regionalne potrawy. Z Bychowską Strugą, czas swojsko
płynie, w rytmie kaszubskiej zabawy. Od Wierzchucina, skok do Gniewina, które z dnia na dzień pięknieje. To nowoczesna, kaszubska gmina, w której też dużo się dzieje. Wspaniały klimat jest dla kultury, w zawsze gościnnym Gniewinie. Twórcom satyry, literatury, artystom w każdej dziedzinie. Tutaj w kompleksie Kaszubskie Oko, na widokową wejdź wieżę, gdy na platformie staniesz wysoko, to nawet zobaczysz „mňrze”. Skansen w Nadolu i Dwór w Bychowie, lub elektrownie wiatrowe... Jak tu jest pięknie, każdy tak powie, powietrze czyste i zdrowe. Aby w Gniewinie stojąc na wieży, nie ulec fantasmagorii... -do Wejherowa zajrzeć należy, by dotknąć trochę historii. Cenne obiekty w mieście Wejhera, muzea i sanktuaria. Najbardziej znanym zabytkiem teraz, jest Wejherowska Kalwaria. Kiedy mijamy Piaśnickie Lasy, wzdłuż drogi od Wejherowa, trudno zapomnieć tragiczne czasy, gdy Niemiec ludzi mordował. Kaszubska
Ziemio! –powiedz, co kryjesz, w
rozległych Piaśnickich Lasach. W
masowych grobach, tu ciągle żyje, pamięć,
o tragicznych czasach! Dwieście
pięćdziesiąt hektarów lasu, dwanaście
tysięcy ludzi. Ile
potrzeba nam jeszcze czasu, by
pamięć o Nich obudzić. Mieszkańcy
Gdyni i Wejherowa, Kaszubi
z Redy i z Pucka... Nazista
straszny los Wam zgotował, spotkała
Was śmierć nieludzka!. Wrzeszcząc:
„ausrotten”! –pijany faszysta, prowadził
dzieło zniszczenia. Wyrokiem
śmierci, była tu lista, Kaszubów
do wytępienia. Jak
chwasty z pola, wyrwać i spalić, kaszubską
inteligencję. A
potem zniemczyć, tych co zostali, by
nie dźwignęli się więcej. Dzieci,
dla których zabrakło kuli, roztrzaskiwane
o drzewa... Kaszubska
Ziemia -Matka, was tuli, las,
kołysankę Wam śpiewa. Matki,
ojcowie oraz ich dzieci, spoczęli
we wspólnych mogiłach. Skąd
tyle zła jest na całym świecie, człowiek,
człowieka zabija!. Drogą
Krzyżową, z Wielkiej Piaśnicy, szlakiem
kamiennych stacji, na
swą Golgotę, szli męczennicy, masowej
eksterminacji. Jadąc z Piaśnicy już w stronę
Pucka, wciąż mamy w oczach mogiły. Chociaż zawodna jest pamięć ludzka, wspomnienia znowu ożyły. Gdy odwiedzimy Mechowskie Groty, możemy odreagować. I na codzienne nasze kłopoty, na chwilę, pod ziemię schować. Stąd na południe Darżlubskie Buki, leśny rezerwat przyrody. Może zobaczą tu jeszcze wnuki, drzewa, niezwykłej urody. Puck, który każdy żeglarz dziś lubi, dla Kraju zawsze był cenny. Tu Haller, Polskę z morzem zaślubił, to pierwszy nasz Port Wojenny. Puck, gdzie królewscy żyli kaprowie, na statkach swych z armatami. Dziś po zatoce żeglarzy mrowie, na deskach pływa z żaglami. Kto nie żegluje, może w plenerze, czas spędzić na Puckiej Ziemi. Czëjąc jak Wiôldżé i Malé mňrze, tu pň kaszebsků mů szëmi. Lub do Budzisza tawerny lëdzy, na swjeżé rëbczi rôczimë, bantczi, slizgocze, pňmůchlë, sledze... Bňże przeżegnôj żëczimë. Obiad, dziś zjemy w Zamku Rzucewie, gdzie jadł Jan III Sobieski. Wieczorem, rybkę w pobliskiej Rewie, w barze, u pani Tereski. Potem, w godzinny rejs po zatoce, wyjdziemy z puckiego molo. Bo nieprzespane dają znać noce, i nogi troszeczkę bolą. Na drugim brzegu wchodząc po trapie, widać wyraźnie pas lądu. Półwyspem Helskim zwą go na mapie, Krowim ogonem z wyglądu. Na nim już z bliska widać Chałupy, w łodziach krzątają rybacy. Z sieci wybiorą dzisiejsze łupy i fajrant, po ciężkiej pracy. W Kuźnicy również pusto na plaży, pływają tylko łabędzie. W łodzi przy brzegu widać wędkarzy, wkrótce ich tu też nie będzie. Większy ruch tylko w porcie w Jastarni, choć słońce do snu się chowa. Przestał też dymić komin
wędzarni, rybka już pewnie gotowa. Tu latem zawsze są Dni Węgorza, przy dźwiękach morskiej biesiady. To, co rybacy wyłowią z morza, trafia na stoły i lady. Z dala już widać molo Juraty, ośrodki, domy, hotele... To kurort piękny oraz bogaty, gdzie gości, zawsze jest wiele. Za nią mijamy zaś rezydencję, to dawne „Aleksandrowo”. Nazwę zmieniono na tę kadencję, dziś „Mewa”, zwie się „Lechowo”. Twierdza strzeżona jest przed gapiami, jak tajemnica państwowa. Ponoć w tej „Mewie”, przed wyborcami, nasz pan Prezydent się chowa. Zbliżyć się do niej, nikt nie
odważy, bo każdy o tym pamięta. Że Morski Oddział Granicznej Straży, odgania nawet zwierzęta. Nasza wycieczka zmierza do celu i dzień już dobiega końca. Wnet dobijemy do portu w Helu, w ostatnich promieniach słońca. Dzisiaj zbyt późno, by o tej porze, zobaczyć wiele atrakcji. Rano będziemy znowu nad morzem, podziwiać rybaków w akcji. Kutry o świcie z Helu wyruszą, jak wczoraj z Władysławowa. Rybacy z morza powrócić muszą, nim przyjdzie fala sztormowa. W mieście, Muzeum jest Rybołówstwa, w pięknym gotyckim kościele. Czasu potrzeba naprawdę mnóstwa, gdyż eksponatów tam wiele. Potem zajrzymy do „Maszoperii”, wspaniałej helskiej tawerny. Kto tu doświadczył smaków feerii. zawsze zostanie jej wierny. Nie ma niestety foki Balbiny, co w „wodnym oczku” mieszkała. Kiedyś jej dano imię dziewczyny, lecz samcem się okazała. Nie zobaczycie dzisiaj Balbina, w Helskim Fokarium niestety. Prawdopodobna śmierci przyczyna... -rzucane fokom monety. Ostatnia panna mieszka już w Helu, lecz o wyjeździe też marzy. Twierdzi, że życie nie ma tu celu, bez floty i marynarzy. Senne ulice teraz miasteczka, jesienią, mało tu ludzi. Czasem przyjedzie szkolna wycieczka i wtedy miasto się budzi. Szkoda, bo zawsze o każdej porze, można urządzać tu wczasy. Przecież rok cały piękne jest morze, kaszubskie jeziora i lasy. Kto raz to nasze piękne wybrzeże, odwiedzi podczas jesieni. Tę porę roku zawsze wybierze, na lato, już nie zamieni. Nie imponuje nam już Riwiera, czy nawet rejsy po fiordach. Dla nas istnieje jedynie teraz, Kaszubska Nadmorska Norda. „LASY PIAŚNICKIE” Fragment z poematu turystycznego „Kutry rybackie z Władysławowa” Kaszubska Ziemio
– powiedz co kryjesz, w rozległych Piaśnickich Lasach? W masowych grobach tu ciągle żyje, pamięć o tragicznych czasach! Dwieście pięćdziesiąt hektarów
lasu, dwanaście tysięcy ludzi... Ile potrzeba nam jeszcze czasu, by pamięć o Nich obudzić. Mieszkańcy Gdyni i Wejherowa, Kaszubi z Redy i z Pucka... Nazista straszny los Wam zgotował, spotkała Was śmierć nieludzka. Wrzeszcząc „Ausrotten”, pijany faszysta, prowadził dzieło zniszczenia. Wyrokiem śmierci była tu lista, Kaszubów do wytępienia. Jak chwasty z pola wyrwać i spalić, Kaszubską inteligencję. A potem zniemczyć tych co zostali, by nie dźwignęli się więcej. Dzieci, dla których zabrakło kuli, roztrzaskiwane o drzewa... Kaszubska Ziemia -Matka Was tuli, las, kołysankę Wam śpiewa. Matki, ojcowie oraz ich dzieci, spoczęli we wspólnych mogiłach. Skąd tyle zła jest na całym
świecie, człowiek, człowieka zabija. Drogą Krzyżową z Wielkiej
Piaśnicy, szlakiem kamiennych stacji, Na swą Golgotę szli męczennicy, masowej eksterminacji. |